piątek, 8 sierpnia 2014

Twenty - Eight

WAŻNA NOTKA POD ROZDZIAŁEM, SZCZEGÓLNIE DLA OSÓB, KTÓRE NIE PRZECZYTAŁY POPRZEDNIEJ

Od momentu, kiedy ostatni raz widziałem się z Alex, dni mijały nie ubłagalnie szybko. Przez te kilka tygodni praktycznie wszystko zaczęło wracać do normy. Powoli przyzwyczajałem się do tego, że musiałem przestawić się z powrotem na tryb starego życia. Przez pierwszy tydzień czułem się trochę głupio, ale na szczęście mieliśmy mnóstwo rzeczy do roboty, więc nawet nie zauważyłem, kiedy stało się to dla mnie normą. Starałem się nie myśleć o dziewczynie, cokolwiek mogłoby się jej stać. Może i nie spędziliśmy ze sobą wiele czasu, bo zaledwie kilka miesięcy, ale mogłem stwierdzić, iż się z lekka przywiązałem. Bardzo dobrze wiem, jak to banalnie brzmi.. Ale nic nie poradzę. Czasami przypominałem sobie o sprawie z Hemmingsem, co z jednej strony mnie martwiło, ale z drugiej wiedziałem, że Alex jest pełnoletnia i sama wybrała to, co wybrała. Mówiąc krótko - jej problem. Miałem tylko nadzieję, że ten cały plan Luke'a to nie będzie to, czego się niby najbardziej, ale  najmniej spodziewałem. Za cholerę przypuszczałem, że Hemmings będzie chciał coś podobnego do mojego wyobrażenia zrobić, ale bardzo nie chciałem dopuścić sobie tego do myśli. Najgorsze, a zarazem najbardziej prawdopodobne. Cokolwiek by zrobił, oby nie to. 

Siedziałem wraz z Louisem w pierwszej lepszej kawiarni, na którą natrafiliśmy. Nieczęsto odwiedzałem takie miejsca, sam nie wiem czemu. Chyba ze względu na tłok, jaki w nich panował. Nie jestem typem człowieka, który lubi być otoczony przez ludzi. Siedzą niepozornie na fotelach, pijąc kawę, rozmawiając. Obserwują wszystkich i dziwnym trafem zazwyczaj wydaje mi się, że patrzą na mnie. Myślę sobie wtedy 'człowieka nie widzieli?'. Najśmieszniejsze jest to, że gdy spojrzysz na nich, nagle odwracają wzrok jak gdyby nigdy nic i myślą, że osoba, na której zawiesili swój wzrok tego nie zauważyła. Idiotyczne. 
- Chcesz coś? - spytał Lou, wstając ze swojego miejsca. Pokiwałem przecząco głową. 
Odwrócił się, ruszając w kierunku kasy. Kolejka była nieduża, jakoś sześć osób przed Tomlinsonem, który był ostatni. Jak na tak obszerną kawiarnię, nie można było stwierdzić, iż dzisiejszy ruch w niej był duży. Zawsze wydawało mi się, że dosyć dużo osób ją odwiedza. 
Dziś zdecydowanie byłem nie w humorze. Wciąż na coś marudziłem, nic mi nie pasowało, na nic nie miałem ochoty. Najchętniej położyłbym się do łóżka i nie robił kompletnie nic. 
Przez ostatnie tygodnie praktycznie spałem po pięć lub sześć godzin, mając ogromne urwanie głowy. Moja robota wykańczała mnie kompletnie. W ostatnim czasie przybyło nam akcji, zleceń i tego typu rzeczy. Coraz częściej wracałem do domu po calutkim dniu pracy, zarządzania, brałem prysznic, kładłem się od razu do łóżka i na następny dzień z rana dostawałem telefon, informujący o problemach. Z chłopaków został mi tylko Louis, bo Niall, Liam i Zayn powyjeżdżali w sprawach służbowych za granicę. Z tego wynikało, że ich praca spoczywała na naszych barkach. Kolejnym problemem było to, że należało znaleźć kogoś, kto zastąpiłby Seana, co niestety szło nam kiepsko. Moment jak ten, kiedy mieliśmy trochę czasu wolnego, zdarzał się raz na dwa tygodnie. Okropność. Mieliśmy wtedy czas, aby trochę odpocząć od pracy, ale i tak to nic nie dawało, przynajmniej dla mnie. Myślałem o tym, co trzeba jeszcze wykonać i w ogóle. Bycie szefem nie jest fajne, jest do dupy. Wszystkim trzeba się zajmować. Miałem ochotę się z tego wyrwać, odejść, ale nie umiałem. To było moje życie, bez tego chyba nie funkcjonowałbym normalnie. 
Spojrzałem na Louisa, który usiadł z powrotem w fotelu, trzymając w rękach dwa kubki. 
- Po co ci dwa? - spytałem, podnosząc brew.
- Masz - przysunął kubek w moją stronę. - Dobrze ci zdobi. Cały czas chodzisz niewyspany, postawi cię choć trochę na nogi. 
Złapałem za ucho od kubka, podnosząc go w górę. Wziąłem mały łyk napoju, który okazał się kawą. Odstawiłem kubek z powrotem na stolik, wykrzywiając usta w niezadowoleniu.
- Kurwa, jakie to gorące - mruknąłem.
- Nikt nie mówił, że będzie zimne.
Wywróciłem oczami.
- Co to? - kiwnąłem głową w stronę kubka.
- Kawa - odparł Lou.
- To wiem, ale jaka?
- Nie wiem, wyglądała fajnie na obrazku, to wziąłem - wzruszył ramionami.
- Boże, co za idiota - mruknąłem pod nosem.
- Słyszałem. 
Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Teraz wzrok większości osób co jakiś czas spoczywał na moim towarzyszu, patrząc na niego z zaciekawieniem, a niekiedy nawet z odrazą. Zaśmiałem się cicho.
- Co? - spytał.
- Wszyscy się na ciebie gapią - przejechał wzrokiem po ludziach, którzy mieścili się w kawiarni, a ci od razu odwracali od niego wzrok.
- W dupie to mam - wzruszył ponownie ramionami.
Jeśli mam być szczery, to zupełnie nie dziwiło mnie to, jak ludzie reagowali na Lou. Wyróżniał się wyglądem, szczególnie ze względu na liczne tatuaże i piercing. Może i ludność, która zamieszkiwała tereny Londynu była różnorodna, to ludzie tacy jak Tomlinson nie zdarzali się często, szczególnie w miejscach takich jak kawiarnia. 
- Urwanie głowy, co?
- Aż za bardzo - mruknąłem, biorąc ponownie do ręki kubek z kawą, której temperatura trochę się już zmniejszyła. Po wzięciu łyka stwierdziłem, że teraz nadaje się ona do spożywania. 
Rozmawialiśmy z Louisem o różnych, zazwyczaj dotyczących pracy rzeczach. Nie było innych tematów, przynajmniej żaden z nas na nie nie wpadł. Okropnie mi się to nudziło, ale starałem się choć trochę czerpać z czasu wolnego korzyści. 

Alex's POV

Przez te wszystkie tygodnie, które minęły wciąż mieszkałam z chłopakami. Miałam zamiar wyprowadzić się od nich kiedyś, ale zbytnio nie spieszyło mi się do tego. Luke powiedział, że mogę z nimi mieszkać tyle, ile zechcę, więc.. tak też robię. Ten człowiek jest tak cholernie miły, aż to jest niewyobrażalne. Ashton, Michael i Calum zresztą też. Byli bardzo przyjaźni w stosunku do mnie. Dni z nimi mijały tak szybko, nawet nie zauważałam. Wciąż coś się działo. Albo wyjechaliśmy na zakupy, nad jezioro, gdziekolwiek. W domu oglądaliśmy filmy, graliśmy w XBOX'A, gotowaliśmy. Robiliśmy tak głupie rzeczy, ale czyniły one te dni spędzone z nimi wyjątkowe. Każdy z chłopców był inny, mieli różne zainteresowania, słuchali różnych gatunków muzyki, ale to nie miało zbytnio znaczenia. Chyba mogłam nazwać ich moimi przyjaciółmi, bo tak się zachowywaliśmy. Ostatnio Michael opowiadał mi o swoich samochodach, na których punkcie ma fioła. Każde z jego aut miało własne imię, które mu nadał. Były takie zabawne. 
Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że z Luke'iem dogadywałam się najlepiej. Niby zazwyczaj spędzaliśmy czas wszyscy razem, w piątkę. Czasami trójka z nich miała coś do załatwienia, wtedy zostawałam w domu z jednym z nich. I właśnie wtedy, kiedy zostawałam z Hemmingsem, z nim najlepiej rozmawiało mi się i w ogóle. Chociaż.. Może było tak, ponieważ znałam go najdłużej? Sama już nie wiem.

Luke's POV

- Luke, to nie jest najlepszy pomysł - powiedział Michael, kontynuując naszą rozmowę telefoniczną.
- Czemu niby?
- Wiesz bardzo dobrze jacy są.. 
- Ale oni mają gdzieś to, co się z nią dzieje.
- No właśnie.
- Nie rozumiesz. Teraz mają mieć ją gdzieś. 
- I dlatego on nie przyjedzie - kontynuował Mike. - Albo przyjdzie, przyleci. Kto wie.
- Uwierz mi, przybędzie tam, nie obchodzi mnie jak, ale będzie.
- Skąd możesz mieć pewność?
- Sam o to zadbam.
- Ale dlaczego teraz? Tak nagle? - dopytywał się.
- Bo tak chcę. Mam już dość, a teraz jest świetny moment, nikt nic nie podejrzewa.
- A co, jeśli coś pójdzie nie tak i-
- Uspokój się. Nie histeryzuj, wszystko pójdzie zgodnie z planem.
- Po prostu lubię moje flaki w miejscu, w którym się aktualnie znajdują. Wolałbym ich nie oglądać wywieszonych na płocie przed domem moje matki. Serio – mruknął Michael. Prychnąłem zirytowany.
- W dupie to mam! – warknąłem. – Widzimy się za pół godziny. I masz wziąć tego kretyna Hooda, razem z jego magicznymi gadżetami. I nie obchodzi mnie, czy w tym momencie ruchacie panny, lakierujecie starego grata czy dziergacie na drutach, bo odkryliście nowy fetysz. Wasze dupy mają być tam szybciej, niż wypowiem nazwę naszego kontynentu. 
Zakończyłem połączenie, wciskając ze złością czerwoną słuchawkę w telefonie z taką siłą, że niemal nie pękło szkiełko. 

~*~
Wiem, rozdział jest nudny, znowu, ale nic nie umiem zrobić.. Miałam pomysł i w ogóle, a tu nagle budzę się i dupa, pomysł sobie poszedł. 

ROZDZIAŁY NIE BYŁY DODAWANE PRZEZ TE DWA TYGODNIE, PONIEWAŻ JESTEM NA WAKACJACH DO DZIŚ (haha). OD NASTĘPNEGO WTORKU BĘDĄ DODAWANE REGULARNIE. 

Wciąż brałam się za pisanie i nic z tego w końcu nie wychodziło, aż dzisiaj wzięłam się za siebie i macie ten rozdział,huh. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest najciekawszy i wgl, ale niezbyt mi się chciało,uh.

11 komentarzy:

  1. Idealny. Jestem ciekawa co dalej sie potoczy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekamy! ♥ Świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny był ale alex wróć do harrego

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny rozdział, niech Alex wróci do Harrego i szkoda że to już prawie koniec tego wspaniałego bloga

    OdpowiedzUsuń
  5. A Alex nic nie podejrzewa ... nie uśmiercaj jej ani Harry'ego Proszę
    Rozdział jest śliczny !
    Mam nadzieje że podobało ci sie na wakacjach i tak a'prpos to gdzie byłaś ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się podoba rozdział i czekam na następny :)) /z

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział i czekam na następny @zuziatrawiska

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekamy z niecierpliwością ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń