niedziela, 9 marca 2014

Six

Moja dusza zaczęła się cieszyć, widząc idącego, po dosyć długiej nieobecności, mężczyznę. Nie mam bladego pojęcia dlaczego, nie powinnam być zadowolona z jego powrotu. Chociaż, część mnie wręcz skakała z radości, nie chcąc być samą. Może przyzwyczaiłam się do jego towarzystwa? Nie, to niemożliwe. Zbyt krótko jestem lokatorem w domu bruneta, a poza tym jak mogłabym chcieć spędzać czas z kimś takim? Coś jest ze mną nie tak. Zdecydowanie. 
Pewien nieznajomy mi mężczyzna stał przy samochodzie od początku zniknięcia Harry'ego. Przyszedł tu po rozmowie z owym zielonookim. Sądzę, że jednak mi nie ufał i wolał się upewnić, że na sto procent nie ucieknę. Lub też, chciał zadbać o moje bezpieczeństwo, ponieważ jak powiedział, jest tu bardzo niebezpiecznie. Skarciłam się w myślach. W co ja wierzę, taki człowiek jak on, na pewno nie martwiłby się o taką zwykłą dziewczynę jak ja. Nie miałoby to sensu. Szpital, o którym również wspomniał nie wydawał się być przerażający, do czasu, gdy jego pacjenci nie wyszli na przerwę do ogrodu, który znajdował się pięć metrów od samochodu. I pomimo tego, że był ogrodzony mnóstwem wysokich płotów, wielką ilością ochroniarzy, pilnujących psychopatów, to i tak byłam bardzo wystraszona. Od dziecka bałam się takich miejsc, zawsze starałam się ich unikać, a tu bang - Styles musiał mnie w takie zabrać. Jak powiedział, tak uczynił, jest moim małym koszmarem
Mężczyzna, stojący obok co jakiś czas spoglądał to na mnie, to na swój telefon. Był dobrze zbudowany, miał szerokie ramiona, na których pomimo lekkiej kurtki, można było dostrzec nieliczne tatuaże. Widać było, że nie jest zadowolony z postawionego mu zadania, nie miał jakoś wielce wesołej miny. 
Trzymając w ręku telefon, pisał na nim, jak dostrzegłam sms'a. Przysunęłam się bliżej drzwi, chcąc z ciekawości zobaczyć co wystukuje na klawiaturze. Powoli odpychałam się rękoma od siedzenia, zmniejszając swoją odległość od drzwi. Podniosłam się lekko, aby lepiej widzieć, lecz w tym momencie mężczyzna zablokował smartfona i schował do momentalnie do kieszeni, spoglądając na mnie. Wystraszyłam się jego nagłym ruchem i opadłam nieelegancko na siedzenie, na co owy człowiek pogardliwie się zaśmiał. 
Harry wyszedł z zaułka po około trzydziestu minutach. Powolnym krokiem zbliżał się do chodnika dzielącego jezdnię od budynków, zatrzymując się, aby spojrzeć, czy nie nadjeżdża żaden niespodziewany samochód. Spojrzał w lewo, prawo i znów w lewo, upewniając się, że może bezpiecznie przejść. Ruszył w stronę swojego pojazdu, oddychając głęboko. Wyglądał, jakby był czymś zmęczony? Tak mi się wydaje. Podszedł do mężczyzny, zaczynając z nim krótką konwersację. Niestety, nie miałam możliwości usłyszeć, o czym dyskutowali. Po chwili brunet poklepał rozmówcę po plecach, po czym ten udał się w przeciwną stronę, znikając za zakrętem. Styles odblokował kluczykiem auto, wsiadając do niego płynnie. Spojrzał na mnie, a ja odwróciłam wzrok, nie wiedząc co ze sobą zrobić.
- Żyjesz? - spytał w końcu.
- Nie, jestem duchem, który nawiedza twój samochód - rzekłam, wywracając oczami. Chciałam się zaśmiać, spoglądając na bruneta i oczekując jego reakcji, lecz on tylko spiorunował mnie wzrokiem. 
Odpalił samochód i ruszył, utrzymując ciszę. Słychać było tylko nasze ciche oddechy, co z czasem stawało się bardzo niezręczne.
- Opowiedz mi coś o sobie - powiedział nagle. Zdziwiłam się jego nagłą prośbą, a może nakazem.
- A co dokładnie chcesz wiedzieć? - zapytałam. Westchnął lekko poirytowany.
- Wszystko, no nie wiem. Mów co chcesz,  byle nie było tej cholernej ciszy.
- Okay, więc.. Mam na imię Al-
- Alex, tak wiem. Coś innego.-przerwał mi.
- Nazywam się Alessandra, nie Alex.. - rzekłam cicho, na co wywrócił oczami.
- Jeden pies - parsknął. -K ontynuuj.
- Mam dziewiętnaście lat, jestem na pierwszym roku studiów prawniczych. Interesuję się głównie muzyką, lubię sobie czasem pobrzdąkać na gitarze, mój ulubiony kolor to niebieski.. Coś jeszcze?
- Prawo. Wow, ambitnie. Ee.. Masz rodzeństwo? - ugh, tylko nie to, błagam...
- Mam, to znaczy... Miałam brata.
- Co się z nim stało? - zapytał zaciekawiony, spoglądając kątem oka na mnie. 
- On.. Zginął. Samochód potrącił go na przejściu dla pieszych, zginął na miejscu.
- Och.-mruknął.
Zapadła kolejna, nurząca cisza. Co jakiś czas bawiłam się swoimi paznokciami, stwierdzając, że strasznie mi się nudzi.
- A ty? - co mi szkodzi? Chyba mogę zapytać go o jego życie. 
- Co?-ocknął się z zamyślenia.
- Co z twoim życiem? Opowiesz mi coś o nim? - wydawał się być lekko zmieszany.
- Nazywam się Harry, ee, mam dwadzieścia jeden lat, moje życie nie jest ciekawe, nigdy nie pytaj mnie o nie. Mam siostrę. Lubię również kolor niebieski, chyba każdy go lubi. Nie wiem, Jezu.
- A może.. Opowiesz mi coś o swojej siostrze? - spytałam.
Jego mięśnie napięły się, zacisnął ręce mocniej na kierownicy, aż zbielały mu kostki. 
- Ma na imię Gemma. Jest ode mnie starsza o trzy lata. 
- Jak się ma?
- Nie wiem, nie widziałem jej od czterech lat. Mogłabyś przestać do kurwy nędzy zadawać pytania? Mam ogromną nadzieję, że niedługo wypierdolisz raz na zawsze z mojego życia, bo jak na razie stwarzasz same problemy.
Skinęłam głową w potwierdzeniu. Na jego ostatnie słowa moje ciało ogarnął smutek. Jeśli tak bardzo chce, żebym zniknęła, to dlaczego mnie nie wyrzuci? Może boi się, że powiem komuś, o jego miejscu zamieszkania, że mnie porwał i tak dalej i będzie miał przesrane u policji. Chociaż, nie wygląda na takiego, co się ich boi, więc sama już nie wiem.
Przez następny czas, aż do podjechania pod dom nie rozmawialiśmy. Osobiście nie podobało mi się to, ale bałam się zacząć jakąkolwiek konwersację. 
Harry zaparkował samochód w garażu i wysiadł, zostawiając mnie samą. Po dwóch minutach siedzenia w aucie, zorientowałam się, że nie czekał aż wyjdę, tylko sobie poszedł. Wysiadłam również i udałam się w stronę wejścia do domu, które wbudowane było w garażu. Nie miałam jak wyjść na zewnątrz, więc nie musiał się obawiać, że ucieknę. Przekroczyłam próg, zdjęłam z siebie płaszcz i buty, i udałam się do przedpokoju, w poszukiwaniu Stylesa. Znalazłam go w kuchni, robił coś w telefonie. Słysząc moje kroki obrócił się, spoglądając na mnie bez emocji. Co mu się nagle stało?
- Jeśli chcesz, zrób sobie coś do jedzenia, ja idę pod prysznic. Tu masz wszystko, co będzie ci potrzebne - rzekł, odkładając telefon na blat i ruszył w stronę schodów.
Poczekałam, aż zniknie z pola mojego widzenia i weszłam w głąb pomieszczenia, wyciągając z szuflad potrzebne mi przyrządy, do przygotowania sobie kanapek. Uszykowałam sałatę, pomidora, kilka plasterków szynki drobiowej, dwie skibki chleba, masło oraz nóż. Ułożyłam wszystko dokładnie na pieczywie, lecz nożem, którym chciałam przekroić przygotowany posiłek, nie dało się. Nie był dość ostry. Wyciągnęłam z szafki ostry nóż kuchenny, gdy nagle usłyszałam trzask drzwi frontowych. Odwróciłam się z nożem w ręku, widząc pewnego czarnowłosego mulata, który naładowywał broń, skierowaną w moim kierunku.
***
Dum dum dum. Witam i o zdrowie pytam. Jak tam kochani? Rozdział zgodnie z czasem, mam nadzieję, że jesteście zadowoleni.

Next powinien być za tydzień, chociaż zobaczymy, jak będę miała czas, to może nawet i w czwartek/piątek, ale pewności nie mam x

9 komentarzy:

  1. pierwsza? Boże kocham tego FF. Ten mulat (obatawiam Zayna) ciekawe co sobie pomyślał, że chciał strzelić do Alessandry

    OdpowiedzUsuń
  2. Zagladalam tu codziennie i jeest :) Mam nadzieje ze mulat jej nie postrzeli xd. Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG kocham to opowiadanie. Szybko dawaj nexta pliiiiiiis - DynaHope1DEF

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczny szablon, nie wiem, czy to już mówiłam.
    Z góry przepraszam za krótki komentarz, ale jestem strasznie zmęczona i nie mogę w ogóle zebrać myśli, a jeszcze masa lekcji do odrobienia przede mną.
    Rozdział bardzo mi się podobał i nie wyłapałam żadnych błędów. Mam nadzieję, że mulat(też obstawiam Zayna) nic nie zrobi naszej głównej bohaterce(której mam nadzieję, imię w końcu zapamiętam).

    @damalx czyli dawna @fflyfmc - powinnam cię poinformować o zmianie useru ale kompletnie o tym zapomniałam, przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tay, nie będę juz powtarzac, jak bardzo kocham to opowiadanie! (ale serio kocham!) tylko jedno... Harold taki chamski dla Alessandry ;(
    Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Mulat to pewnie Zayn.
    Misiu "przyżady" powinno być przyrządy...malutki błąd, ale tak to świetny *-* Nie mogę się doczekać następnego.

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    Wychowany w domu dziecka, mieszkający w nim....do czasu. Pewne małżeństwo, które mają córkę o rok młodszą od niego, go zaadoptowało. Jak bywa na początku nie za dobrze się dogadywali, ale później to się zmieniło....i to bardzo. Louis zakochuje się w swojej "siostrze" ze wzajemnością. Jak potoczą się dalej losy bohaterów?

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział. Next ......

    OdpowiedzUsuń
  8. Zayn? Niech on nie strzela! Co ja gadam, on na pewno nie strzeli! Ogółem rozdział swietny, :D

    OdpowiedzUsuń